
Jeszcze chwila, a na Książęcej 4 zacznie się wielka rozbudowa. Już niedługo kapitalizacja Giełdy Papierów Wartościowych przekroczy 10 bln zł, a to za sprawą naszych pobratymców z południa i wschodu. Tak moi drodzy, to piękna wizja naszego Warsaw Financial Center, który wkrótce może zostać przemianowany na CEE Financial Center. Może niektórzy już słyszeli o perspektywach rozwoju warszawskiego parkietu, które to zależą tylko i wyłącznie od prywatyzacji naszej giełdy.
A przecież wiemy, że i to jest w toku, więc Rada Giełdy zebrała się 30 kwietnia 2010 r. i zaktualizowała strategię jej rozwoju, przy czym za optymalny horyzont wykonania tegoż planu jest rok 2012 r. Sobolewski przyznał, że GPW już jest liderem regionu pod względem wartości rynku, obrotów i różnorodności dostępnych instrumentów. Prezes dodał również, że centrum finansowe to jednak coś więcej - bardzo rozwinięte usługi inwestycyjne i finansowe, ośrodki analityczne, wyspecjalizowane profesje, które obsługują uczestników rynku. To jeszcze przed nami. Ciężko się z nim nie zgodzić, bo co z tego, że giełda będzie miała ogromną wartość skoro, system będzie padał dwa razy w miesiącu. Dlatego też GPW postanowiła wejść w alians strategiczny z jedną trzech giełd: Nasdaq OMX, NYSE Euronext i London Stock Exchange (wybór padnie na przełomie czerwca i lipca br.). Wybrany partner dostarczy nowy system transakcyjny, tak by przetrzymał największe możliwe obroty.
Pojawiają się również prognozy jakoby do 2020 r. w Europie zostanie tylko 5 giełd, więc celem GPW jest przetrwanie i uzyskanie rangi lidera CEE.
Również były prezes warszawskiej giełdy uważa, że potrzebna jest ekspansja na południe i wschód, ponieważ nadszedł czas fuzji, co wymusza na giełdach walkę pod wspólnym sztandarem. Wg niego dobrym pomysłem byłoby utworzenie odrębnej spółki, która koordynowałaby działania strony rządowej, władz giełdy i reszty zainteresowanych instytucji, w celu stworzenia prawdziwego centrum finansowego (np. na wzór Malezji, która musi konkurować z Singapurem).
Rozłucki stwierdził, że aby stać się kolejnym Kuala Lumpur, musimy ściągnąć do siebie jakieś duże przedsiębiorstwo z regionu. W ostatnim czasie mieliśmy debiuty wyłącznie polskich podmiotów, co wg niego nie pozwoli nam rozwinąć skrzydeł. Oprócz tego pierwszy prezes GPW odniósł się do sprawy płynności warszawskiego parkietu. Powiedział, że często ministrowie skarbu obawiali się, że mają tak duże programy prywatyzacyjne, że może na nie na giełdzie zabraknąć pieniędzy, jednakże on zawsze odpowiadał: proszę się stroną popytową nie martwić.
Innym aspektem, który poruszył Rozłucki na prywatyzacja GPW. Uważa, że dopóki giełda będzie własnością państwa, dopóty nie będziemy w stanie dokonywać „przejęć” innych parkietów, ponieważ nie chcą one iść w państwowe ręce (do tej pory wygrywa z nami Wiedeń, który ma kilku partnerów).
Spectrum możliwości jest duży i trzeba tę szansę wykorzystać, ponieważ własna giełda dodaje prestiżu, co wzmacniałoby naszą pozycję przetargową. Oprócz tego bycie centrum finansowym spowodowałoby wzrost jakości kształcenia ekonomicznego naszych uczelni.
Ale koniec tych mrzonek, czas na korektę!
Pozdrawiam.
link do wywiadu